Przesądy ślubne, które wciąż straszą panny młode – perły, pech i ciotki

Coś nowego, coś niebieskiego i coś pożyczonego – takie oraz inne ślubne przesądy często potrafią wywrócić ten wspaniały dzień do góry nogami. Szczególnie jeśli Państwo Młodzi zostają zarzuceni nimi w ostatnim momencie przez krewnych. No bo co zrobić, gdy tuż przed wyjściem mierzymy wymarzone perły, a nagle z ust ciotki pada: „do ślubu nie wolno iść w perłach, bo łzy się poleją”? W polskiej tradycji ślubnych zabobonów istnieje cała masa. Stąd rodzi się pytanie: Które przesądy uznać za kultywowanie zwyczaju, a którymi nie warto zawracać sobie głowy?

Perły jako symbol łez


Biżuteria z pereł, powszechnie kojarzona z wykwintnością i elegancją, na całym świecie stanowi numer jeden, jeśli chodzi o ślubne akcesoria. Nie tylko przez wzgląd na cechującą je, uniwersalną biel, pasującą do każdego rodzaju kreacji, ale również siłę, jaką dodają stylizacji. Nie ma nic bardziej ekskluzywnego, subtelnego, a zarazem kobiecego niż ten skarb pochodzący z dna oceanu. Skąd więc wziął się znany wszystkim przesąd o tym, że perły ściągną na parę młodą łzy?
Cofając się w czasie do starożytnej Grecji, dowiadujemy się, że perły były uważne za łzy greckiej bogini miłości – Afrodyty. Osobom nieznającymi dokładnie mitu, łatwo było więc przypisać im ściąganie pecha. Warto nie zapominać jednak, że czasem płaczemy ze szczęścia i to właśnie takimi łzami płakała bogini.

A jak jest naprawdę?


Perły to piękny, ponadczasowy dodatek na każdą okazję. Stanowi synonim elegancji i szyku. Równocześnie są ozdobą wyjątkową – niekiedy trzymaną z pokolenia na pokolenie. W dniu tak wielkim jak ślub najważniejsze są jednak twoje własne przekonania. Jeśli niestraszne ci czarne koty, przechodzenie pod drabiną czy roztrzaskane lustra, nie musisz obawiać się również pereł. Możesz wręcz uznać je za pamiątkę ślubu – najpiękniejszej chwili w twoim życiu.

Jak wystylizować perły?


Perły w stylizacji lubią grać główne skrzypce. Wszystko inne jest dla nich tłem. W dniu ślubu warto więc skupić się na tym, by podbijały urodę Panny Młodej, a nie odciągały od niej uwagę. Stawiamy więc na dewizę „mniej znaczy więcej”. Zamiast ciężkiego, obszernego naszyjnika warto pomyśleć o pojedynczym sznurze lub kolczykach. Dużą popularnością cieszą się obecnie kultowe już prace Vivienne Westwood. Warto jednak pokombinować z mniej oczywistymi dodatkami, takimi jak chociażby spinki czy inne dodatki do włosów. Jeszcze bardziej nieoczywistym rozwiązaniem będą buty. Tutaj sprawdzą się perłowe zapięcia, kokardy a nawet… sam kolor. Opalizująca biel sama w sobie wywoła efekt nie do podrobienia.

Nasza propozycja: 

https://my-wish.pl/pl/sklep/produkt/610-sandalki-felicia-na-grubszej-szpilce-srebrny-diamonds-8852237-#/4-rozmiar-39

 

Komentarze ()